Kraków- Wieden 2009

Pierwszy dzień (129 km):

Kraków (Wawel) – Kryspinów – Alwernia – Wygiełzów – Dwory – Oświęcim – Miedźna – Pszczyna – Goczałkowice Zdrój – Bielsko Biała

Na początku sierpnia 2009 nasza trójka ( Joasia, Andrzej, Marek) wyjechała z Krakowa na podbój Wiednia. Pierwszy dzień pokonywaliśmy w deszczu aż do Oświęcimia. Później zaczęło nam towarzyszyć słoneczko aż do Bielska. Gdzie skorzystaliśmy z gościnności rodziny, która przygotowała pyszną kolację i wyprawkę na następny dzień. Jak się później okazało był to najłatwiejszy etap naszej drogi.

Dzień drugi (132 km):

Bielsko- Biała – Skoczów – Cieszyn (przejście graniczne z republiką Czeską) – Hukvaldy – Koprivnice – Starmberk- Novy Jicin


Och to był ciężki dzień, sama wspinaczka po górach!! Końca ich nie było widać. Po ciężkim dniu dotarliśmy do Nowego Jicina, gdzie mogliśmy nabrać sił na nowy dzień.

Dzień trzeci (119 km):

Novy Sicin – Stary Jicin – Hranice – Lipnik – Olomouc- Prostejov- Mostkovice


Wyjeżdżając pytamy uprzejmej recepcjonistki, która okazała się Polką, czy dużo gór nas czeka. Zapewniała że nie. Jednak jej znajomość terenu okazała się myląca. Znów wspinamy się po górach. Asia nabawiła się kontuzji kostki. Malowniczy krajobraz, który nas otacza, oraz piękna pogoda, zapierają dech w piersiach. Mamy lekkie opóźnienie i na dodatek zgubiliśmy szlak w Ołomuńcu. Andrzej pyta o drogę w markecie. Pani ekspedienta jest tak miła, że z poświęceniem rysuje nam drogę na parkingu znajdującym się przy sklepie. Chyba wyczuwa Nasze zmęczenie i zrezygnowanie. Przez opóźnienia docieramy późno w nocy na biwak w którym mamy nocować. Camping wynajmujemy w Mostkovicach, bardzo tanio nad malowniczym zalewem. Jesteśmy padnięci i zasypiamy szybko.

Dzień Czwarty (138 km)

Mostkovice – Drahany – Brno – Pasohlavky


Ranne wstawanie jest strasznym problemem. Nie możemy się zmobilizować. Widać po nas zmęczenie ale zapewnienia Andrzeja, że teraz będzie już z górki dodają nam sił.  Przed nami jeszcze jeden podjazd, który okazuje się długi i bardzo męczący. Mamy przyjemność jechać z grupą Czechów, którzy doceniają nasz trud ciepłymi słowami. Po męczącym podjeździe jest rzeczywiście z góry. Wjeżdżamy w piękną dolinę kresową, która robi na nas wrażenie. Do Brna dojechaliśmy późnym popołudniem. Posililiśmy się, przeszliśmy kilkoma uliczkami i zrobiliśmy zakupy. Droga jest dla nas bardziej łaskawa. Jest równo, mijamy piękne pola słoneczników i plantacje chmielu. Wprawia nas to w nostalgiczny nastrój,  ale jednoczenie obawiamy się powtórki z dnia wczorajszego i staramy trzymać tempo. Asi coraz bardziej dokucza kontuzja. Ok. 23 docieramy do miejscowości letniskowej Pasohlavki, gdzie mamy nadzieję znaleźć nocleg, w najgorszym wypadku miejsce do rozbicia namiotu. Ostatnią nadzieją okazuje się mały jachtklub. Rozbijamy tam namiot.

Dzień Piaty (87 km)

Pasohlavky – Mikulov – Mistelbach


Po pobudce okazuje się, że nie mamy komu zapłacić za skorzystanie z kempingu. Wyjeżdżamy po śniadanku i kąpieli w jeziorze. Dzisiaj planujemy zdobyć Wiedeń. W drodze do Mikulova mijamy winnice, których gospodarze proponują nam degustację swoich win. My jednak opieramy się takim pokusom i jedziemy dalej. W Mikulovie, który okazał się bardzo uroczym miasteczkiem, odpoczywamy i posilamy się. Asia idzie do apteki po środki, które ukoją ból nogi. Jest coraz gorzej. Do dawnego przejścia granicznego z Austrią prowadzi równa droga, więc zakładamy, że dotrzemy tam sprawnie. Przeszkadza nam jednak silny wiatr. Przekroczenie granicy jest dla nas duża radością,  ale obawiamy się o pogodę, gdyż zaczyna się chmurzyć. Podróżowanie po austriackich ścieżkach rowerowych jest monotonne, poruszamy się bowiem po drogach wśród pól. W okolicach Mistelbach warunki pogodowe nie pozwolą na kontynuowanie jazdy. Zaczyna padać deszcz i nadciąga straszna burza. Szukając noclegu znajdujemy hotelik prowadzony przez Azjatów gdzie nocujemy. Choć nie udało nam się dojechać tego dnia do Wiednia, cieszymy się że mamy dach nad głową.

Dzień Szósty (78 km)

Mistelbach – Wiedeń


Wyjeżdżamy zadowoleni i pełni sił. Trasa prowadzi przez piękne łąki z wiatrakami. Andrzej przestał nas popędzać bo wie, że cel już jest blisko :D Wjazd do Wiednia poprzedziły zmagania z przeciwnym wiatrem i objazdem wytyczonym specjalnie dla rowerzystów. Przejazd przez miasto zajmuje nam sporo czasu ale dobrze poprowadzone ścieżki rowerowe doprowadzają nas do celu. Jesteśmy dumni z siebie, czując ogromną satysfakcję. Czas na zwiedzanie Wiednia a następnie powrót do domu. POCIĄGIEM.

Podsumowując:

Wyjazd udał się dzięki przygotowaniu trasy przez Andrzeja, trzymaniu dyscypliny i tempa, co dla mnie i Marka w drodze wydawało się straszną katorgą. Bez tego jednak osiągnięcie celu nie byłoby możliwe.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wyprawy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Kraków- Wieden 2009

  1. Roberto pisze:

    I co ja mogę napisać w komentarzu…? Po 13 latach rowerowej tułaczki mogę tylko skrytykować. Podstawowy błąd to jazda docelowa czyli do z góry założonego miejsca noclegowego. Jest to błąd gdyż jeśli zdarzy coś co was opóżni to macie za mało czasu na regenerację sił i następnego dnia jesteście wypompowani. Jeśli taka sytuacja powtórzy się przez kilka dni to się odechciewa wszystkiego. Najlepiej jest nieplanować noclegu. Ot jedziesz i o godz 20.00 rozbijasz się tam gdzie dojedziesz. Dzięki temu jesteś zawsze wypoczęty.
    Drugi błąd to jazda po prostej unikając wiedzania. Turystyka rowerowa jest formą zwiedzania danego kraju, rejonu, miast i miasteczek a nie ślepym rowerowaniem. Rezygnując z wielu atrakcji mniej lub bardziej turystycznych rezygnujesz z zobaczenia prawdziwego życia i póżniej możesz się tylko pochwalić przejechanym dystansem.
    Trzeci błąd to ubiór. Klasyczne stroje rowerowe są dobre na maratony a nie do turystyki rowerowej. Także kask w turystyce zdecydowanie przeszkadza niż pomaga. No i to by było na tyle.

  2. Asia pisze:

    Każdy jeździ tak jak lubi:)
    p.s
    Kask, w niektórych Państwach jest obowiązkowy!!!

  3. Mogę szczerze powiedzieć, że nigdy nie przeczytałem tak wiele przydatnych informacji na temat Krakow- Wieden 2009 | LubRower. Pragnę wyrazić moją wdzięczność dla webmastera http://www.lubrower.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>